Aeroklub Ziemi Lubuskiej (AZL) istnieje od 1957 roku, a działająca przy nim sekcja spadochronowa jak wszystko miewała swoje lepsze i gorsze okresy. Jej najintensywniejsza działalność przypadła na dekadę lat osiemdziesiątych XX wieku, a wiąże się to z epizodem istnienia wówczas w Zielonej Górze jednego z dwóch Liceów Lotniczych funkcjonujących w kraju (drugie w Dęblinie). Była to szkoła ogólnokształcąca dla chłopców, którzy po jej ukończeniu byli wstępnie wyselekcjonowanymi i przygotowanymi kandydatami do wojskowych szkół lotniczych. W programie liceum prowadzono m. in. szkolenie spadochronowe, które postanowiono realizować w oparciu o istniejący aeroklub. Fakt ten spowodował sprowadzenie na lotnisko AZL w Przylepie pod Zieloną Górą wielomiejscowego samolotu An-2, najlepiej wówczas nadającego się do szkolenia podstawowego skoczków spadochronowych. Wcześniej aeroklub dysponował samolotami zabierającymi zaledwie jednego skoczka (radziecki dwupłatowiec Po-2 lub jego polska wersja CSS-13) lub maksymalnie trzech skoczków (PZL 101 "Gawron", PZL 104 Wilga"). Wraz z samolotem An-2 sekcja spadochronowa otrzymała znaczną ilość spadochronów szkolnych i treningowych (ich łączna liczba grubo przekraczała setkę!). Cały okres (niegospodarki socjalistycznej, rujnującej kraj, był jednocześnie "złotym wiekiem" dla spadochroniarstwa i innych dziedzin uznawanych za paramilitarne i z tego tytułu sponsorowanych przez państwo. Odwiedzający nas skoczkowie z krajów Zachodu nie mogli nadziwić się naszej logice gospodarczej, przy której Polacy skaczą za darmo z tak nieekonomicznych samolotów i organizują zawody sportowe (u nas np. największe w Polsce zawody spadochronowe kobiet) podczas gdy kraj, w którym brakuje wszystkiego, słania się na nogach w coraz liczniejszych i dłuższych kolejkach.
Polska transformacja z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku załamał działalność aeroklubów, które straciły dotacje państwowe. Na szczęście naszym aeroklubem kierował już pan Lech Marchelewski. Jego energia, pomysłowość i konsekwencja dała AZL-owi postać i pozycję, jaką cieszy się obecnie wśród całej braci lotniczej. Z racji otwarcia na świat oraz położenia przy granicy zachodniej staliśmy się swoistym El Dorado dla skoczków niemieckich i to właśnie współpraca z nimi z początku lat dziewięćdziesiątych uczyła nas funkcjonowania w nowej rzeczywistości oraz pozwoliła przetrwać trudny okres. Z czasem przyszły też sukcesy sportowe naszych skoczków, włącznie z krajowymi tytułami mistrzowskimi Piotrka Ksepko oraz Bartka i Michała Staśkiewiczów.
Kolejny przełom w działalności sekcji, zmieniający znacznie jej skład osobowy i sposób funkcjonowania, miał miejsce na początku obecnego stulecia a wiązał się ze wzrostem kosztów wykonywania skoków, z większym usamodzielnieniem sekcji w strukturze AZL oraz ze wzmożeniem działalności wyjazdowej naszych skoczków. Kusiły nas nowo powstałe strefy zrzutu w Nowym Targu, Ostrowie Wielkopolskim i Piotrkowie Trybunalskim, ale też kluby czeskie (Prostejov, Kunovice) czy słowackie (Slavnica). Zmieniali się ludzie, sprzęt i metody szkolenia. Początki swojej spadochronowej przygody wywodzą z naszej sekcji tak znane dziś twarze spadochroniarstwa, jak Bartek "Dragon" Staśkiewicz (instruktor AFF, tandempilot), Maciek "Mahoo" Machowicz (instruktor AFF, tandempilot).

Naszymi instruktorami są też aktualnie Arnold "Krawiec" Schneider (tandempilot) i Artur "Pinio" Janczak (tandempilot, instruktor AFF).

Aktualny Zarząd sekcji spadochronowej stanowią: Roman Espenschid (przewodniczący), Bartek Staśkiewicz (wiceprzewodniczący), Grzegorz Zell (sekretarz), Rafał Chojnacki (skarbnik).

Sprzęt jakim dysponuje sekcja (poza spadochronami prywatnymi) to systemy szkolne:  BALANCE 260, PD – 260 (montowane w systemach NEXT), SOLO 250, (w systemie ICON). Wykorzystywany przez nas na co dzień samolot to An-2 (12 skoczków), okazjonalnie skaczemy też z balonu oraz samolotów będących u nas gościnnie o czym informujemy.